Wygłoszone konferencje

29 GPP - dzień 7. - "Komunia z Bogiem przez bierzmowanie"

Jezus, tak jak powołując apostołów, posyłając ich na wielką misję głoszenia Dobrej Nowiny tchnął w nich swojego Ducha, tak w każdą duszę, którą powołuje, którą posyła, by wypełniała Jego dzieło, napełnia swoim Duchem. Bez Jego Ducha nie jesteśmy w stanie nic uczynić, nie potrafimy niczego zrozumieć, a własnym intelektem przecież nie osiągniemy nic. To Duch Jezusa rozjaśnia nasze myśli,  to Jego Duch daje nam zrozumienie, Jego Duch prowadzi dzieło w Kościele. Dusza sama nie jest w stanie nic zrobić, nie jest w stanie poprowadzić wielkiego dzieła. Jedynie Duch Jezusa może prowadzić, może przyczyniać się do rozwoju, może pomagać we wzroście i rozprzestrzeniać na cały świat. Mylnie nieraz sądzi się, iż człowiek czyni coś wielkiego w Kościele. Nazywa się go wielkim, wspaniałym, chwali się go. Tak naprawdę, wszystko, co dobre, wszystko, co służy Kościołowi, wszystko, co służy duszom dokonuje się za sprawą Ducha Chrystusowego. Tylko w Jezusie jest życie, siła sprawcza, tylko w Nim jest ta moc i wytrwałość. To Duch prowadził Świętych, to Duch pozwalał im zrozumieć Bożą prawdę, to Duch dawał Świętym wytrwałość, siły, to Duch czynił ich serca mężnymi, to Duch prowadził każdą duszę, która w Kościele Chrystusowym przyczyniła się do jego uświęcenia, do jego wzrostu. To prawda, człowiek użycza Jezusowi swojego serca, swojej duszy, ale to On daje swojego Ducha i to Duch jest sprawcą wszystkiego. Bez Niego dusza pogubiłaby się i nie podołałaby niczemu. Święty biedaczyna z Asyżu (św. Franciszek) nie odbudowałby Kościoła. Męczennicy nie mieliby sił znosić tak wielu tortur i cierpień. Doktorzy Kościoła  nie posiadaliby tej mądrości, którą Jezus wlał w nich poprzez swojego Ducha. Wielcy apostołowie, misjonarze nie byliby w stanie głosić Dobrej Nowiny, gdyby nie Jego Duch. Zabrakłoby im sił, zabrakłoby im mądrości. Wielcy teologowie 
nie obroniliby żadnej prawdy w Kościele i Kościół rozpadłby się już dawno, gdyby nie Duch Chrystusa. Bo Jego Duch jest życiem, jest siłą, jest męstwem, jest mądrością. Bo Jego Duch jest światłem. Nade wszystko jest Miłością doskonałą, łączącą w sobie wszystkie cechy. Miłość pobudza ludzi do działania, do podejmowania kolejnych wyzwań a Duch Chrystusa wspiera człowieka, dając mu i mądrość i siłę, dając mu wytrwałość i cierpliwość. Zatem cokolwiek dusza czyni, w jaki sposób służy Jezusowi, służąc Kościołowi powinna odwoływać się do Ducha Świętego, powinna umiłować Ducha Świętego całą sobą. Przecież to On, Duch Święty, łączy ją z Jezusem i z Jego Ojcem.


1. Duch i Słowo

W Dziejach Apostolskich, Duch Święty jest dla Łukasza przede wszystkim Duchem proroctwa. Jest siłą, która zapewnia dotarcie Słowa z Jerozolimy aż na krańce ziemi. Jest to punkt wyjścia do opowiadania o Zesłaniu Ducha Świętego. To, o czym słyszymy w Dziejach Apostolskich, zstąpienie Ducha Świętego pod postacią ognistych języków, miało przygotować wystąpienie Piotra. Na pytanie wszystkich: "Co to ma znaczyć?, Piotr zabrał głos i zaczął przemawiać "donośnym głosem" (zob. Dz 2,12.14). Potrzebujemy Ducha proroctwa, żeby przyprowadzić lub ponownie przyciągnąć ludzi do Boga głoszeniem Ewangelii. Jan w Apokalipsie mówi zwięźle: "Świadectwem Jezusa jest duch proroctwa" (Ap 19,10). To przywołuje na myśli inne zdanie: "Otrzymacie moc Ducha Świętego i będziecie moimi świadkami", z Dziejów Apostolskich 1,8. Nie można skutecznie głosić Jezusa, jak nie dzięki mocy Ducha Świętego. Apostołowie są tymi, "którzy głosili Ewangelię mocą zesłanego z nieba Ducha Świętego" (1 P 1,12). Między głoszeniem Chrystusa "w nauce" a głoszeniem Go "w Duchu Świętym", jest taka sama różnica, jak pomiędzy głoszeniem Słowa "z zewnątrz", stojąc poza jego sferą działania, poza jego władzą i jego "uchwytem", wolni i neutralni względem niego, a głoszeniem go będąc "wewnątrz" Słowa, pod jego tajemniczą władzą, kierowani nim, w żywotnym kontakcie z nim, czerpiąc z niego siłę i autorytet. W pierwszym wypadku mamy przekazywanie nauki, w drugim natomiast przekazywanie życia.

Duch Święty jest Duchem proroctwa, jest mocą pozwalającą przemawiać  w imieniu Boga i z Bożym autorytetem. W życiu Jezusa jest to widoczne od samego początku. Podczas chrztu w Jordanie Duch Święty zstąpił na Jezusa z Nazaretu i "namaścił Go" przede wszystkim po to, aby ubogim niósł dobrą nowinę, czyli Ewangelię (por. Łk 4,14.18). To, co dokonało się w Jezusie na początku Jego działalności mesjańskiej, teraz powtarza się dla Kościoła na początku jego działalności. Zesłanie Ducha Świętego dla Dziejów Apostolskich jest tym samym, czym chrzest Jezusa dla Ewangelii. Chrzest był Pięćdziesiątnicą dla Jezusa, Pięćdziesiątnica zaś była chrztem Kościoła.

Święty Piotr określa takie głoszenie, jako głoszenie jakby słowa Bożego: "Kto ma dar przemawiania - mówi - niech to będą jakby słowa Boże! " (1 P 4,11). Wówczas dokonuje się coś, co przypomina to, co stało się w chwili, w której Słowo po raz pierwszy zostało zapisane, czyli w natchnieniu biblijnym: "Kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie" (2 P 1,21).

W dniu Pięćdziesiątnicy to właśnie się stało. Kierowani Duchem Świętym mówili od Boga. Wiemy, co wówczas zaszło: trzy tysiące ludzi przejęło się do głębi serca i nawróciło. Powtarzam: potrzebujemy tego prorockiego sposobu głoszenia Ewangelii. W przeciwnym razie pozostaniemy na tej samej płaszczyźnie co świat. Od innych przepowiadań nasze odróżnia się zawartością przesłania - i jest to już rzecz podstawowa - nie zaś siłą lub zasadą kierującą przesłaniem. "Czy moje słowo nie jest jak młot kruszący skałę? " - mówi Bóg. Oczywiście, że nim jest, ale jest nim Jego słowo, słowo Boże! Jego słowo oznacza nie tylko, że chodzi o słowo, które mówi o Bogu, ale także słowo Boże, które mówi. Jest to słowo, które Boga ma za podmiot, nie tylko za przedmiot.

2. Urząd głoszenia słowa

W świetle tego, co powiedzieliśmy, myślę, że można wyciągnąć dwa podstawowe wnioski z lektury Łukaszowego opisu Zesłania Ducha Świętego. Po pierwsze, pierwotna działalność Kościoła polegała na głoszeniu umarłego i zmartwychwstałego Chrystusa: "Wy ukrzyżowaliście Go, Bóg wskrzesił Go!" (por. Dz 2, 23nn.). Gdy rodzi się dziecko, to jego płacz informuje nas o tym, że żyje i oddycha. W ten sam sposób Kościół przyszedł na świat w dniu Zesłania Ducha Świętego: wydał okrzyk, po którym można było poznać, że jest to Kościół żywy. Okrzyk ten jest kerygmatem głoszonym przez Piotra w imieniu wszystkich apostołów: "Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem!" (Dz 3,36). Tak jakby Piotr stwierdził: "Niech cały świat wie ... ". Z jego słów przebija nadzwyczajna siła i autorytet, które z pewnością nie pochodzą od niego, gdyż on niedawno bał się zwykłej służącej.

Fakt, że Kościół istnieje głównie po to, żeby głosić słowo Boże, jest jasny dla wszystkich, czemu dano wyraz w wielu ważnych dokumentach Magisterium: w dekrecie o działalności misyjnej Ad gentes Soboru Watykańskiego II, w adhortacji Evangelii nuntiandi Pawła VI, w adhortacji apostolskiej o świeckich Christifideles laici. Nie trzeba już nic dodawać do tego bogactwa tekstów. Święty Paweł - wzór wszystkich kaznodziei, w najwyższym stopniu głosiciel prawdy - umieszczał głoszenie na pierwszym miejscu i wszystko  mu podporządkowywał. Uprawiał teologię, głosząc słowo Boże, nie uprawiał teologii, z której następnie czerpał prostsze rzeczy, żeby przekazać je zwykłym wiernym w kazaniach. "Nie posłał mnie Chrystus - mawiał - abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię (1 Kor 1,17). Uważał głoszenie Ewangelii za ważniejsze i bardziej konieczne nawet od chrzczenia. "Biada mi - dodawał - gdybym nie głosił Ewangelii" (1 Kor 9,16).

Stawką w grze jest bowiem nawrócenie ludzi oraz ich przyjście do wiary. Wiara zależy od jej głoszenia: fide ex auditu (Rz 10,17). Słowo jest miejscem decydującego spotkania Boga z człowiekiem. Liturgia jest istotnym elementem  w życiu Kościoła, ale zajmuje dopiero drugie miejsce. Piękna liturgia może budować, może pomagać wzrastać temu, kto już wierzy, ale trudno przypuszczać, że niewierzący (założywszy, że w niej uczestniczy) "przejmie się do głębi serca" (zob. Dz 2,37), jak to miało miejsce w przypadku tych, którzy słuchali Piotra w Zielone Święta.

Co jest powodem niepokojącego przechodzenia katolików do innych Kościołów lub wręcz do fundamentalistycznych sekt chrześcijańskich? Czy może ludzie ci wiedzą, czym jest fundamentalizm lub w sposób szczególny kochają fundamentalizm? Co ich więc pociąga? Przyciąga ich słowo fundamentalne, proste, które łączy ich przede wszystkim z osobą Jezusa. Jest to oczywiście błędne, ponieważ porzucają Kościół katolicki, w którym jest pełnia wiary i środków zbawczych, na rzecz innych Kościołów bądź grup, które prowadzą ich  do pierwszego albo nawet do drugiego nawrócenia, które jednak nie mogą doprowadzić ich do doskonałości życia chrześcijańskiego i do tego, co zwykle nazywamy świętością.

Jednak problemu sekt i opuszczania Kościoła katolickiego nie rozwiąże się przestrzeganiem przed tym lub co gorsza zawieszając z nimi wszelki dialog ekumeniczny. Nie można też zapobiec przechodzeniu pouczaniem tych osób, skoro one już i tak w większości żyją z dala od Kościoła i bez żadnego rzeczywistego kontaktu z nim. Potrzebne jest w Kościele katolickim, w świecie katolickim, bogatym w nieprzebrane zasoby doświadczenia i nauki Tradycji, głoszenie, mające tę samą siłę i wagę, jaką mogą znaleźć gdzie indziej, ale z dodatkiem gwarancji autentyczności i kompetencji, które tylko Tradycja Kościoła może zapewnić. Głoszenie na podobieństwo Jezusowego przepowiadania nie zaczyna od obowiązków i przykazań, ale od daru Bożego, od łaski. Nie od tego, co ma robić człowiek, ale od tego, co Bóg zrobił dla niego. Piotr nie zaczął przemawiać od słów: "Nawróćcie się i przyjmijcie chrzest!". Nie, najpierw głosił Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który został ustanowiony Panem. Dopiero później, gdy serca były już otwarte i gotowe do przyjęcia Go, wezwał do pokuty i zmiany życia.

Trzeba zmienić nastawienie w kwestii głoszenia słowa Bożego, potrzebna jest nowa odwaga, duch Pięćdziesiątnicy. Dodającym otuchy znakiem zmian mentalności jest apel skierowany do świeckich w jednym z ostatnich dokumentów Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, którego inspiracją są słowa Chrystusa: "Idźcie i wy do mojej winnicy" (Mt 20,4). W rozdziale tego listu zatytułowanym: "Nadszedł czas nowej ewangelizacji", czytamy: "Dziś Kościół musi uczynić wielki krok naprzód na drodze ewangelizacji, wkroczyć w nowy etap historii swojego misyjnego dynamizmu. W świecie, który dzięki pokonaniu odległości staje się coraz mniejszy, wspólnoty kościelne powinny utrzymywać między sobą łączność, wzajemnie wspierać swe siły i dzielić się środkami, razem się angażować w jedną, wspólną misję przepowiadania Ewangelii i życia wedle jej wskazań" (Christifideles laici 34-35). Właśnie dla tej misji" także w naszych czasach oglądamy rozkwit różnych charyzmatów wśród świeckich mężczyzn i kobiet" (Christifideles laici 24). Słychać w tym echo mowy Piotra wygłoszonej w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy odniósł do Kościoła proroctwo Joela: "Wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze. Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą prorokowali" (Dz 2,17-18).

3. Głosić Ewangelię w Duchu Świętym

Drugi wniosek płynący z Łukaszowego opisu Zesłania Ducha Świętego ujawnił się już w tym, co powiedzieliśmy, że nie wystarczy odnowić zawartość, formy, styl ewangelizacji lub włączyć w nią także świeckich. Rzeczą najważniejszą jest to, czy głoszenie odbywa się "w mocy Ducha Świętego" lub bez niej. "Mowa moja i moje głoszenie nauki - pisze Paweł - nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej" (1 Kor 2,4-5).

Pierwszy List Piotra określa apostołów mianem "tych, którzy głosili Ewangelię mocą Ducha Świętego" (1 P 1,12). Ewangelia jest zawartością głoszenia, Duch Święty jest jego sposobem, to znaczy drogą lub metodą, przyczyną sprawczą. Paweł VI określa Go mianem "głównego sprawcy" ewangelizacji (Evang. nunt. 75).

Przemawianie prorockie bądź w Duchu Świętym ma miejsce wtedy,  gdy wypełniają się słowa Jezusa: "Nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was" (Mt 10,20). Łukasz w paralelnym tekście uściśla, że "Duch Ojca" będzie "wymową i mądrością, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić" (por. Łk 21,15). Prześladowcy mogą zabić Chrystusowego świadka, ale nie mogą zbić jego argumentów, jak to widać w przypadku Szczepana. Z jakiego powodu słowa Piotra w Zielone Święta były tak skuteczne, jeśli nie dlatego, że w nich przemawiał Duch Boży? Co poruszyło serca tych trzech tysięcy ludzi i "przekonało ich o grzechu", jeżeli nie Duch Boży?

Trzeba zatem upewnić się, przystępując do głoszenia słowa Bożego, że Duch Święty jest z nami, a zwłaszcza czy my jesteśmy z Duchem Świętym. Jak to zrobić? Pierwszym środkiem podsuwanym nam przez Dzieje Apostolskie jest modlitwa. Duch Święty zstąpił na apostołów, gdy "trwali jednomyślnie na modlitwie" (Dz 1,14), a Jezus zapowiedział, że Ojciec niebieski da Ducha Świętego "tym, którzy Go proszą" (Łk 11,13).

Drugim ważnym środkiem jest posłuszeństwo, pojęte przede wszystkim jako podporządkowanie się woli Bożej. Bóg udziela Ducha Świętego "tym, którzy Mu są posłuszni" (Dz 5,32). Bóg obdarza swoją mocą, swym autorytetem tych, którzy w pełni akceptują Jego wolę. Duch Święty nie może działać w kimś, kto jest przywiązany do swojej woli. Przez ludzi słuchany jest tylko ten, kto słucha Boga, to znaczy jest Mu posłuszny.

Wreszcie trzecim sposobem jest miłość do tych, którym z Bożego posłannictwa ma się głosić Ewangelię. Językiem Boga jest miłość. Tchnienie Boga jest tchnieniem miłości. Dlaczego Bóg przemawia do ludzi? Czemu wydał za nich swojego Syna Jezusa Chrystusa? Napisane jest: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3,16). Kaznodzieja musi poruszać się wewnątrz tego prawa i tej ekonomii miłości. Musi kochać ludzi, tych, którzy się oddalili, grzeszników, aby mógł dać im słowo życia. Jezusa można dać tylko przez miłość, nie zaś za pomocą nagan i sądów, prawie że rzucając Nim w ludzi. Byłoby to zaprzeczeniem sensu Ewangelii. Jakie przeciwieństwo między postawą Boga wobec mieszkańców Niniwy a nastawieniem Jonasza! "Tobie - powiedział Bóg do Jonasza - żal krzewu ... a czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej? " (Jon 4,10). Jonasz udał się, by przemawiać do niniwitów, ale nie kochał ich, dlatego Bóg musiał się bardziej natrudzić, żeby nawrócić jego - kaznodzieję - niż mieszkańców Niniwy. Korzystniejsze i bardziej zbawcze, zanim innym przekaże się słowo Boże lub objaśni wolę Bożą, jest skupienie się i zastanowienie, czy kocham tych ludzi tak, jak miłuje ich Bóg? Miłość jest ciepłym tchnieniem, duchowym ogniem niosącym słowo i wiemy, że jest udzielana "przez Ducha Świętego" (Rz 5,5). Także i przede wszystkim w tym sensie Duch Święty jako miłość jest mocą Słowa, tajemnicą głoszenia. Nasza aktualna sytuacja w odniesieniu do głoszenia ma wiele wspólnego z sytuacją, w której znajdowali się apostołowie po groźbach Sanhedrynu. Ledwo uwolnieni, Piotr i Jan udali się do braci i przekazali, co polecili im kapłani i starsi ludu, a mianowicie, żeby nie przemawiali do nikogo w imię Jezusa. Co wówczas uczynili apostołowie? Najpierw zaczęli się modlić wraz z całą wspólnotą. "Daj sługom Twoim - powiedzieli - głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa". Wtedy ponownie zstąpił Duch Święty, jak w Zielone Święta, i znów "wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże" (Dz 4,29-31). Jak w dniu Pięćdziesiątnicy, Duch Święty został udzielony, aby umożliwić Kościołowi odważne głoszenie Słowa.

Jak już wspomniałem, nasza obecna sytuacja jest bardzo podobna do sytuacji apostołów, dlatego przyłączmy się do nich i módlmy się z nimi: Przyjdź, Duchu Święty! Naprawdę, również dzisiaj, w tym mieście, na tym świecie zgromadzili się przeciwko twemu świętemu słudze Jezusowi "Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela" (Dz 4,27). Także dzisiaj wszystkie siły: kultura, dobrobyt, ideologie, to, co jest poza człowiekiem, i co jest w nim, konspirują, jak praktycznie usunąć spośród ludzi Boga, Jezusa Chrystusa i Jego Kościół. Panie, spójrz, także dziś wyciągnij rękę, aby miały miejsce uzdrowienia, cuda i znaki w imię Jezusa, ponieważ staliśmy się nieuważni, głusi i twardego serca, dlatego słowa już nie wystarczają. Ośmielamy się prosić Cię o znaki i cuda nie dla nas, ale dla Twojej chwały i dla rozszerzania Twego królestwa. Powiedziałeś nam przecież, iż pewne znaki służą "niewierzącym" (1 Kor 14,22). Nasz świat jest nadal lub ponownie stał się w dużej mierze niewierzący. Dlatego potrzebujemy Twoich znaków, które przekonają świat lub przynajmniej zwrócą jego uwagę. Obiecałeś współdziałać z głoszącymi Twoje Słowo i potwierdzać ich słowa "znakami, które będą im towarzyszyły" (Mk 16,20). Również dzisiaj, jak w początkach, Twoje słowo pada na świat, w którym brzmią i krzyżują się różne głosy, nie wyłączając najbardziej absurdalnych propozycji religijnych. Jak Twe Słowo da się usłyszeć ponad głosami ludzkimi? Odnów także dzisiaj tę pełną otuchy obietnicę: "Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami" (Dz 1,8).

Otwierajmy więc nasze serca, aby przyjmować światło Ducha Chrystusowego. Otwierajmy serca, aby Jezus mógł dawać, wkładać w nie swoje zrozumienie, swoją wolę. By nasze serca, myśli były przeniknięte Bożym światłem, Bożą mądrością. On daje nam to. Módlmy się, wzywajmy Ducha Świętego, byśmy byli otwartymi. A gdy przyjmiemy Jezusa w Komunii św. On przyjdzie do nas, ufajmy, że zostaniemy napełnieni Duchem Jezusa i uwielbijmy Ducha Świętego. Z wiarą przyjmijmy wszelkie dary, z ufnością iż to, co Jezus nam mówi jest prawdą, z nadzieją, że ujawniać się będą te dary w naszym życiu i w życiu całej Wspólnoty. Wierzmy, że Duch Święty prowadzić będzie nadal naszą Wspólnotę, a my wszyscy będziemy duszami, które szczególnie jednoczą się z Trzecią Osobą Boską. A więc weźmijmy Ducha Jezusowego. Niech nasze serca wypełni Pokój.